|
Z Historias e Estorias de Capoeiragem napisanej przez Mestre Bola Sete.
Nie pamiętam dokładnie, który rok to był, może 1970 lub 1971, ale pewien jestem, że było to w styczniu w trakcie trwającego lavagem do Bonfim (drugiego co do wielkości po karnawale ulicznego festiwalu w Salvador), jednego z najpiękniejszych świąt tej ziemi.
Przybyłem na miejsce troszkę spóźniony; ceremonia odbywająca się na schodach kościoła Bonfim już się skończyła, ruszyłem więc w stronę wzgórza, na którego ulicach - tego byłem pewien - odbywać się będzie wiele rodas de capoeira. Pospieszyłem do tej, która wyglądała na największą, przecisnąwszy się przez tłum stanąłem zaraz obok grających wewnątrz capoeiristów, uczniów contramestres Joao Pequeno i Joao Grande.
Podczas pokazu do roda wskoczył wielki silny Mulat. Miał zamiar zmierzyć się z grającym i w kilka sekund powalił go na ziemię nieprzytomnego. Potem grę z nim kupowali kolejno wszyscy inni gracze, wszystkich pokonał. Kiedy już nie został nikt inny oprócz Mestre Pastinha, by z nim grać, Joao Grande podał berimbau przyjacielowi i sam postanowił zmierzyć się z osiłkiem. Wnet jednak pod berimbau zjawił się stary drobny człowieczek o siwych włosach i zaprosił Mulata do gry klękając u stóp berimbau. Powiedział: "chłopcze, nie bij mnie, jak taki starzec może Cię skrzywdzić?". Chłopak odpowiedział tylko złośliwym uśmiechem.
Gra się rozpoczęła, a starzec kołysał się leniwie robiąc ginga, gdy w jego stronę poleciało silne uderzenie przeciwnika, który miał nadzieję trafić go nieprzygotowanego. Jednak starszy człowiek szybko kucnął i kontratakował cabecada i rasteira wywracając przeciwnika na ziemię. Gdy siłacz powstał, starzec odezwał się: "Kim był twój Mestre? Nie masz pojęcia o graniu Capoeira, chłopcze!"
I za każdym razem, gdy stary wywracał młodego na ziemię, powtarzał te same słowa. Na sam koniec zasłonił oczy Mulatowi swoją czapką i uderzył kolejną cabecada udając, że odwraca się by porozmawiać z kimś oglądającym roda. Twardziel, zmęczony i upokorzony zniknął w tłumie pozostawiając starca samego w roda, do której publiczność zaczęła wrzucać pieniądze.
Zebrał on banknoty rozrzucone na ziemi do czapki, odwrócił się i lekkim krokiem ruszył w dół ulicy. Zapytałem potem Joao Grande i Joao Pequeno, czy znają tożsamość tego człowieka. Mimo, że poznali chyba wszystkich znamienitych graczy capoeira w całej Bahia, o tym jednym nie potrafili powiedzieć nic,poza tym, że mimo podeszłego wieku posiadał niesamowitą malicia i umiejętność przestraszenia przeciwnika. Branquinho, uczeń Mestre Pastinha, gdy zapytany o tamte wydarzenia, odpowiedział: "mógł to być jedynie diabeł wcielony!".
Kiedy dziś myślę o tym, jak bardzo przekonany był o słuszności tego, co mówił, to sam nie mam powodów, by w to wątpić...
|
|
|